Podczas gdy Bill przeżywał kolejną w swoim życiu falę duszących wibracji i palpitacji serca wywołanych nieznanymi mu dotąd bodźcami, Dredowłosy siedział w jego pokoju i przetrząsał każdy kąt, wciąż zerkając na plakaty Green Day, jakby obawiał się, że papierowe oczy zapamiętają każdy jego chaotyczny ruch i powiadomią o nim bliźniaka, gdy ten wróci do domu. Tuż po wyjściu Czarnego chłopak wpadł jak huragan do ostoi pełnej zeszytów z tekstami piosenek, płyt Neny, kosmetyków oraz czarnych ciuchów i tak jak huragan zaczął buszować w każdej szufladzie w poszukiwaniu chociażby jednej maleńkiej wskazóweczki, która podpowiedziałaby mu, co w żeńskim skrzydle szkoły dzieje się wokoło posiadacza wyjątkowo dużej objętościowo fryzury.
Oglądał i odrzucał niemal każdą rzecz, którą napotkały jego szczupłe palce. W pewnym momencie usłyszał kroki na korytarzu. ”Mama! Jeśli mnie tu zobaczy, od razu domyśli się, co robiłem i na pewno powie Billowi, ze buszowałem mu w rzeczach!”. Spanikowany postanowił się schować. Pierwszą rzeczą, którą zauważył, było łóżko. Nie zastanawiając się nawet, rzucił swoje wątłe ciało na podłogę i przeturlał je pod mebel, na którym jego brat każdego wieczoru oddawał się bezkarnie młodzieńczym marzeniom. W momencie, gdy chłopak pociągnął podeń fałdy wielkiej koszulki, klamka trzasnęła, drzwi skrzypnęły cicho i do pokoju weszła jego rodzicielka.
Oglądał i odrzucał niemal każdą rzecz, którą napotkały jego szczupłe palce. W pewnym momencie usłyszał kroki na korytarzu. ”Mama! Jeśli mnie tu zobaczy, od razu domyśli się, co robiłem i na pewno powie Billowi, ze buszowałem mu w rzeczach!”. Spanikowany postanowił się schować. Pierwszą rzeczą, którą zauważył, było łóżko. Nie zastanawiając się nawet, rzucił swoje wątłe ciało na podłogę i przeturlał je pod mebel, na którym jego brat każdego wieczoru oddawał się bezkarnie młodzieńczym marzeniom. W momencie, gdy chłopak pociągnął podeń fałdy wielkiej koszulki, klamka trzasnęła, drzwi skrzypnęły cicho i do pokoju weszła jego rodzicielka.
- Nienawidzę jej… Jego chyba zresztą też… – Spomiędzy malinowych warg Śnieżki nikt nie spodziewałby się tego wieczoru tak twardych słów. Siedziała z całą paczką na obrzeżach basenu i wbijała wściekły wzrok w pewną charakterystyczną dziewczynę, stojącą po drugiej stronie zbiornika wodnego.
- O kim mówisz? – Zapytała Doris.
- O Billu i Ninie… Ostatnio wpierniczył się na naszą próbę zespołu tanecznego! Schował się za drzewem i podglądał nas! Myślałam, że on jest inny, wiesz? A tymczasem, dokładnie tak samo jak swój braciszek, on leci wyłącznie na duże piersi i sterczący tyłek! Zaraz mnie coś trafi!
- Hm… Mam wrażenie, że on nie patrzy teraz na jej, przepraszam, ale muszę się tak wyrazić, niepodważalne atuty cielesne.
- Co masz na myśli?
- Spójrz na nich tak, jakbyś patrzyła na zdjęcie w gazecie, przedstawiające zupełnie nieznanych ci ludzi.
- No i co?
- On patrzy na nią tak, jakby po latach zobaczył zaginioną przyjaciółkę. Ma łzy w oczach. Odnoszę wrażenie, że…
- Patrz! Przytulili się! O, matko, zaraz mnie coś trafi!
- O kim mówisz? – Zapytała Doris.
- O Billu i Ninie… Ostatnio wpierniczył się na naszą próbę zespołu tanecznego! Schował się za drzewem i podglądał nas! Myślałam, że on jest inny, wiesz? A tymczasem, dokładnie tak samo jak swój braciszek, on leci wyłącznie na duże piersi i sterczący tyłek! Zaraz mnie coś trafi!
- Hm… Mam wrażenie, że on nie patrzy teraz na jej, przepraszam, ale muszę się tak wyrazić, niepodważalne atuty cielesne.
- Co masz na myśli?
- Spójrz na nich tak, jakbyś patrzyła na zdjęcie w gazecie, przedstawiające zupełnie nieznanych ci ludzi.
- No i co?
- On patrzy na nią tak, jakby po latach zobaczył zaginioną przyjaciółkę. Ma łzy w oczach. Odnoszę wrażenie, że…
- Patrz! Przytulili się! O, matko, zaraz mnie coś trafi!
- Steph, palnij ty się w łepetynę! Przecież on bankowo nie jest, powtarzam nie jest w niej bujnięty, to widać na milion metrów! – przewróciła oczami Svenja.
- Ej, dlaczego on się nagle zrobił taki blady? – zapytała Eva.
- Wiecie… to dziwne, ale gdy ja po raz pierwszy go dotknęłam, to też tak wyglądał.
- Przepraszam? – Doris spojrzała na nią pytająco.
- No… podałam mu rękę na przywitanie, przedstawiłam się, a po ułamku sekundy on się zrobił strasznie blady, jakby miał zemdleć. Jak go przytrzymałam, to nogi się pod nim ugięły, gdy usiadł zrobiło mu się trochę lepiej, a gdy ja usiadłam obok niego, to odsunął się jak oparzony. Miałam wrażenie, jakby dotyk sprawiał mu ból, ale następnym razem, gdy przytuliłam go w szkole na przywitanie kilka dni później, nic się nie działo.
- Dziwne...
Tymczasem Czarny z szokiem w oczach próbował zrozumieć, co się dzieje. Omiatał przerażonym spojrzeniem wszystko wokół siebie, aż w pewnym momencie poklepał Ninę delikatnie po plecach i resztką sił wydusił:
- Ninuś, nie rozklejaj mi się tutaj, bo zaraz sam się rozpłaczę i będziemy wyglądać jak idioci… – Spojrzał na nią troskliwie, jednocześnie walcząc z omdleniem.
- Nieprawda. Wcale nie chodzi ci o to. – Wbiła mu wzrok w oczy.
- Słucham?
- Odczuwasz teraz wibracje w każdej części ciała. Masz wrażenie, że zaraz zemdlejesz, przed oczami latają ci mroczki, boli cię serce i głowa. A gdy zerwie się nasz kontakt fizyczny - to mówiąc odsunęła się – wszystko wróci do normy i pozostanie ci w głowie tylko szum.
- Yyy… – Bill otworzył usta. Chciał coś powiedzieć, ale… ale co?… Jego głowę wypełniała jedna, jedyna myśl; „Skąd ona wie?”…
***
- Tom?! Jeśli przeszukujesz rzeczy brata, to przyznaj się od razu! Jesteś tutaj…? – Władczy wyraz maminej twarzy ustąpił miejsca zniesmaczonemu grymasowi. – Coś mi się musiało zdawać… – Już się odwróciła, gdy Dredziarz powoli wypuścił z ust powietrze, tym samym wzdychając z ulgą. Nagle mama przystanęła i obróciła się gwałtownie.
- Przecież Bill zawsze zostawia w pokoju idealny porządek, gdy wychodzi, a tu jest niemiłosierny burdel… – rozejrzała się czujnie, po czym zaczęła przechadzać się po pomieszczeniu. Przystanęła dopiero przy samym łóżku. Tom miał wrażenie, że zaraz ukucnie, zobaczy go i zacznie się wielka draka. Tymczasem ona tylko zebrała kilka koszulek z łóżka i zabrała je ze sobą. W drzwiach obróciła się jeszcze i wymamrotała:
- Muszę porozmawiać z Billem. Te dziewczyny źle na niego wpływają. – Zamknęła za sobą drzwi. Skate popatrzył na nie jeszcze moment i zupełnie luźno położył się na podłodze. Nie wychodził spod łóżka, tylko, utkwiwszy wzrok w materacu, czekał, aż ochłonie z emocji. Nagle… zobaczył jakąś prostokątną nierówność w strukturze gąbki. Uniósł brew. Pomacał legowisko w tym miejscu. „Twarde…”, pomyślał. Błądząc palcami po łóżku znalazł dziurę tuż obok wybrzuszenia. Wsadził w tę dziurę dłoń i wyciągnął ciemny zeszyt… Otworzył go. Cichy szept odbił się od ścian, wypełnił każde wgłębienie w ich strukturze po czym zniknął, pozostawiwszy po sobie złowieszczą zapowiedź wtargnięcia w cudze sekrety.
- Przecież Bill zawsze zostawia w pokoju idealny porządek, gdy wychodzi, a tu jest niemiłosierny burdel… – rozejrzała się czujnie, po czym zaczęła przechadzać się po pomieszczeniu. Przystanęła dopiero przy samym łóżku. Tom miał wrażenie, że zaraz ukucnie, zobaczy go i zacznie się wielka draka. Tymczasem ona tylko zebrała kilka koszulek z łóżka i zabrała je ze sobą. W drzwiach obróciła się jeszcze i wymamrotała:
- Muszę porozmawiać z Billem. Te dziewczyny źle na niego wpływają. – Zamknęła za sobą drzwi. Skate popatrzył na nie jeszcze moment i zupełnie luźno położył się na podłodze. Nie wychodził spod łóżka, tylko, utkwiwszy wzrok w materacu, czekał, aż ochłonie z emocji. Nagle… zobaczył jakąś prostokątną nierówność w strukturze gąbki. Uniósł brew. Pomacał legowisko w tym miejscu. „Twarde…”, pomyślał. Błądząc palcami po łóżku znalazł dziurę tuż obok wybrzuszenia. Wsadził w tę dziurę dłoń i wyciągnął ciemny zeszyt… Otworzył go. Cichy szept odbił się od ścian, wypełnił każde wgłębienie w ich strukturze po czym zniknął, pozostawiwszy po sobie złowieszczą zapowiedź wtargnięcia w cudze sekrety.
- Bingo…!
***
Spojrzał na dziewczynę z szokiem w oczach.
- Skąd…
- Ćśśś… – położyła mu palec na ustach. Iskierki jej jaśniejących energią, spokojnych, szarych oczu zaczęły ciekawie zaglądać w jego brązowe ślepka. – Nie jesteś jeszcze gotowy…
___________________________________________________________________
Tak, wiem, krótka notka…
Tak, wiem, długo czekaliście…
Ale uwierzcie, nie miałam za bardzo jak napisać więcej…
A ilość komentarzy wcale nie dodaje mi weny… Kiedyś było po 3,2 a teraz O
To nie w porządku z waszej strony troszeczkę.
Wobec tego proszę o jak największą ilość komentarzy pod notką.
Kocham =*
Ja Ciebie też kocham ;* :D
OdpowiedzUsuńO ja pierpapier.. ale zamęt !
A Toma za dready powieszę na trzepaku ! XD